Kochamy dobre barwniki

Kilka tygodni temu ja i moja siostra spotkaliśmy się z Hayley i Brianem z Good Dye Young w ich studio w Nashville, Tennessee. GDY znalazło się niedawno w naszym pudełku kosmetycznym Oui Fresh i jest to lokalna amerykańska firma, którą absolutnie kochamy. Wytwarzają półtrwałą i tymczasową farbę do włosów.

Uwielbiam to, że jest naturalnie pachnący bergamotką i pomarańczowymi olejkami eterycznymi! Rzadko zdarza się znaleźć produkty do pielęgnacji włosów o naturalnym zapachu, które nie są sprzedawane jako „chrupiące”, jeśli wiesz, co mówię … więc w pełni popieram to, co robią!

Sprawdziłam markę Nova, bo myślałam, że fajnie byłoby spróbować tymczasowego koloru włosów na moich białych włosach. Jako siostra zawsze chcę znaleźć sposoby, aby zaangażować ją w moje życie zawodowe, jeśli jest to tylko zabawa i to jest coś, co może cieszyć się! Jest to coś, co chcę osiągnąć, gdy dorośnie.

Brian pozwolił mi wybrać, jakiego koloru użyć do włosów Nova, a ja wybrałam purpurę, więc zmieszał razem niebiesko-różową pastę.

Spędziłam czas na rozmowie z Hayley i Brianem na temat ich przyjaźni (poznali się 12 lat temu i są najlepszymi przyjaciółmi – podróżują z własnym zespołem. Paramore i robi jej niesamowitą scenę, jak również), ich nowym biznesem i kilkoma naprawdę ekscytującymi nowymi produktami, które wkrótce się pojawią (nie jestem pewien, czy powinienem się nimi podzielić, ale powiem wam, że to nie jest farba do włosów, a ja w 100% będę klientem). Rozmawialiśmy także o emocjonalnych aspektach farbowania włosów i zmianach włosów. Wiem, że dla niektórych może wydawać się to mało ważne, ale włosy mogą być potężną siłą dla poczucia własnej wartości i symbolem nowego sezonu w życiu!

Jako ktoś, kto zyskuje swoje super moce z moich włosów, mogę się odnieść (ha!).

Zawsze chciałem dorastać w różowe włosy i po dwudziestce, a jeśli jestem szczery … jeszcze dzisiaj. Bielone włosy nie są moim najlepszym wyglądem, ale cieszę się, że Nova będzie mogła zmienić włosy na kaprys (bez wybielacza!) I tyle razy, ile chce. W pełni popieram ten rodzaj autoekspresji (o ile jest nietoksyczny i pachnący olejkami eterycznymi – haha!).